– Zołmaaan… – powiedział Gejralt uśmiechając się łobuzersko. – A zobacz, co to tutaj jest?
Wejdźmin szturchnął krasnoluda patykiem w kolano, do którego końca przyczepiony był kwiatek. Zołman rzucił na niego okiem i odsunął się od Gejralta.
– Oj Zołmanie, nie wstydź się – ciągnął wejdźmin, cały czas tykając przyjaciela. – To tylko kwiatek, na Walentynki.
Kiedy wejdźmin zorientował się, że to nie działa, zaczął trącać go kolanem.
– Kurwa – powiedział wreszcie krasnolud biorąc łyk wina. – Daj ten kwiatek i spierdalaj.
